Kanaloa - Nice To Touch You

Kanaloa - Nice To Touch You

Udostępnij

Miejsce głębokiego odpoczynku dla kobiet, które na co dzień wspierają innych.

Skłodowska ( nie Curie)- a w moich dłoniach zachodzi reakcja: rozszalaly kortyzol zwalnia, stan Aloha przyspiesza. 🌺
Est. 2005

28/09/2026

Szept ucha o gadającej Rybie.

„Dzieci i ryby głosu nie mają.”

Ile razy słyszałaś to jako dziecko?
Może nie zawsze dosłownie.
Czasem wystarczyło:
„Nie przesadzaj.” „Dorośli rozmawiają.” „Nie wtrącaj się.”
„Nie teraz.” „To nie jest ważne.”
„Przestań płakać.”

I dziecko zaczyna rozumieć:
Moje zdanie może poczekać.
Moje uczucia są za duże.
Moje sprawy nie są najważniejsze.

Więc mała dziewczynka uczy się być …rybą.
Pływać cicho.
Nie robić zamieszania.
Nie zajmować za dużo miejsca.
A potem dorasta. I spotyka człowieka, który mówi rzeczowo, logicznie, konkretnie.
I nagle coś w niej się uruchamia.
Zaczyna ważyć słowa. Tłumaczyć się.
Kurczyć i mówić półsłówkami.

Udowadniać, że jej sprawa naprawdę jest ważna. Jakby znowu musiała zasłużyć na prawo do głosu. Może więc nie chodzi o to,
żeby zmienić sposób, w jaki mówi druga osoba.
Może najpierw warto zauważyć tę małą dziewczynkę, która kiedyś nauczyła się:
„Żeby mnie usłyszano, muszę mieć dobry powód. I naprawdę ważną rzecz do powiedzenia ”
A przecież nie musisz mieć dowodu w ręku, żeby coś było dla Ciebie ważne.
Nie musisz mówić jak jakbyś składała raport.
Twoje łzy nie muszą układać się w logiczny wodospad.
Nie musisz skracać swoich wypowiedzi do trzech konkretnych i sensownych zdań.
Możesz powiedzieć: „To mnie boli.”
„Potrzebuję, żebyś mnie wysłuchał.”
„Nie wiem jeszcze, jak to powiedzieć.” I zacząć mówić po swojemu.
To też jest ważny ( i odważny czasem) głos.

Może więc najwyższy czas wypuścić tę małą rybę z akwarium milczenia i dać jej mikrofon do ręki.
Nie po to, żeby krzyczała.
Tylko po to, żeby wreszcie mogła mówić bez „streszczania się.”

Twoje sprawy nie muszą być najważniejsze dla całego świata.
Wystarczy, że przestaną być nieważne dla Ciebie. Wystarczy, że będziesz spokojnie oddychać między słowami.
™️

27/09/2026

Szept ucha o pieniądzach

Ciekawe, ile rzeczy w życiu potrafimy przyjąć bez oporu…

Miłość.
Komplement.
Pomoc.
Prezent.

A kiedy pojawiają się pieniądze,
nagle coś się napina.

„Czy ja na pewno na to zasługuję?”
„Czy to nie za dużo?”
„Czy ktoś nie pomyśli, że jestem pazerna?”
„Może powinnam dać taniej.”
„Może jeszcze trochę od siebie dołożę.”
Jakby branie pieniędzy za swoją pracę wymagało usprawiedliwienia.

Jakby pieniądz miał oceniać naszą wartość.

A przecież pieniądz nie jest w stanie określić,
czy jesteś dobrym człowiekiem.

Jest jaki jest. Jest częścią wymiany.
Dajesz swój czas.
Swoją wiedzę.
Swoje doświadczenie.
Swoją pracę. Swoją energię.

I możesz za to otrzymać pieniądze.

Bez grama wstydu. Bez przepraszania. Bez udowadniania, że jesteś ich warta.

Może więc uwolnienie nie polega na tym, żeby zacząć „przyciągać obfitość”.

Może najpierw trzeba zobaczyć,
przed czym właściwie się bronimy.

Przed pieniędzmi?
Czy przed tym, co sobie o nich powiedziałyśmy?

Że bogaty to zły.
Że pieniądze psują ludzi.
Że trzeba ciężko pracować.
Że najpierw inni.
Że kobiecie nie wypada chcieć za dużo.
Że jak coś bierzesz, powinnaś coś oddać.
Że morze nie wyrzuca pieniędzy na brzeg.

Ile z tych zdań naprawdę jest nasze?
A ile dostałyśmy w spadku?
Może czas przestać z pieniędzmi walczyć. Przestać stawiać im opór.

Nie muszę ich kochać.
Nie muszę ich czcić.
Nie muszę budować wokół nich całego życia.

Puścić cały ładunek emocjonalny i przywiązanie.
I pozwolić sobie powiedzieć:

Moja praca ma wartość.
Mogę brać za nią pieniądze.
Mogę otrzymywać i przyjmować pieniądze.
Mogę je wydawać, oszczędzać i pomnażać.
I nadal pozostaję sobą.

Może właśnie tam zaczyna się uwalnianie.

Nie wtedy, kiedy pieniądze zaczynają płynąć.
Tylko wtedy, kiedy przestajemy się przed nimi kurczyć?
™️

27/09/2026

Szept ucha o patrzeniu w słońce

Kiedy patrzysz w słońce,
nie widzisz swojego cienia.

Nie dlatego, że go nie ma.

Po prostu przestajesz na niego patrzeć.

Może czasem nie trzeba walczyć
z tym, co było.

Nie wszystko trzeba naprawić,
zrozumieć i przepracować do końca.

Czasem wystarczy odwrócić twarz
w stronę światła. Dać swoją uwagę temu co dla nas istotne. Pozwolić energii tam płynąć.
Makia.
Bo cień będzie zawsze.
Słońce też.

Możemy wybierać.

™️

26/09/2026

Szept ucha o jesieni życia

Przychodzi jesień. I nie ma rady na to:-)

Najpierw trochę niepostrzeżenie. Z przyczajki.
Kilka siwych włosów.
Zmarszczka, której wczoraj nie było.
Ciało, które zaczyna mówić własnym językiem.

A potem któregoś dnia patrzysz w lustro
i myślisz:

To już?

Tak.
To już.

Ale może jesień życia
nie jest tym, czego powinnyśmy się bać.

Jesienią drzewa nie przepraszają za to,
że tracą liście.

Nie próbują zatrzymać lata.
Nie udają wiosny.

Po prostu pozwalają odejść temu,
co już nie musi zostać.

I może my też możemy.

Ludziom, których już nie ma.
Rzeczom, które przestały mieć znaczenie.
Rolom, które nosiłyśmy zbyt długo.
Potrzebie podobania się wszystkim.
Temu wiecznemu:
„jeszcze muszę”.

Jesień nie zabiera drzewu jego wartości.

Wręcz przeciwnie.

Dopiero wtedy widać jego kształt.

Może więc jest w nas taki moment,
kiedy przestajemy pytać:

„Jak wyglądam?”

A zaczynamy:

„Jak chcę żyć?”

Nie wszystko przed nami.

I może właśnie dlatego
warto przestać odkładać siebie na później.

Jesień życia nie musi być cicha.

Może być głęboka.
Prawdziwa.
Pełna kolorów, których wcześniej nie zauważałyśmy.

I może najpiękniejsze jest to,
że nie musimy już być wszystkim dla wszystkich.

Możemy być bardziej sobą.

Jak drzewo jesienią. I trawy miskanty.

Bez udawania.

Bez przepraszania za opadające liście.

Z korzeniami głębiej niż kiedykolwiek.
™️ .ucha55

24/09/2026

Szept ucha
o tym, czego nie umieliśmy powiedzieć

Są ludzie, którzy czują bardzo dużo.
Tylko nie potrafią o tym mówić.

Nauczyli się, że łzy trzeba wytrzeć,
złość schować,
strach przemilczeć,
a tęsknotę przełknąć.

Więc milczą.

Nie dlatego, że im nie zależy.
Czasem właśnie dlatego, że zależy za bardzo.

Może nie każdy, kto nie mówi „kocham”, nie kocha.

Nie każdy, kto się wycofuje,
nie potrzebuje bliskości.

Niektórzy nigdy nie nauczyli się
pokazywać tego, co mają w środku.

I może zamiast pytać:
„Dlaczego nic nie mówisz?”
warto czasem powiedzieć:

„Nie musisz jeszcze umieć tego nazwać.
Jestem. Możesz mi powiedzieć, kiedy będziesz gotowy.”

Bo czasem emocje potrzebują najpierw
bezpiecznego miejsca. I właściwej Osoby.

A dopiero potem
pojawiają się słowa.

™️

19/09/2026

Szept o uwalnianiu, akceptacji i wdzięczności

Uwalnianie nie zawsze oznacza,
że coś od razu przestaje boleć.

Czasem oznacza tylko,
że przestajesz codziennie z tym walczyć.

Z tym, czego nie zmienisz.
Z tym, co już się wydarzyło.
Z człowiekiem, który wybrał inaczej.
Z wersją siebie, którą kiedyś byłaś.

Akceptacja też nie mówi:
„Podoba mi się to.”

Mówi:

„Tak było.
To jest częścią mojej historii.
Nie chcę już udawać, że nie.”

I może właśnie wtedy robi się trochę więcej miejsca.
Na oddech.
Na siebie.
Na to, co jeszcze przed Tobą.

A wdzięczność?

Nie musi być wdzięcznością za ból.
Nie musisz dziękować za to, co Cię zraniło.

Możesz być wdzięczna za to,
że mimo tego nadal jesteś.

Za ludzi, którzy zostali.
Za tych, którzy przyszli później.
Za własną siłę, której wcześniej nie znałaś.
Za momenty, kiedy podniosłaś się, choć nikt nie wiedział, jak trudno było.

Może więc uwalnianie jest puszczeniem.

Akceptacja - zaprzestaniem wojny.
A wdzięczność - spojrzeniem wstecz
i powiedzeniem:

„Nie chciałabym przeżyć wszystkiego jeszcze raz.
Ale nie chcę już też odbierać sobie tego,
czego nauczyło mnie życie.”

I wtedy można iść dalej.

Lżej.
Nie dlatego, że przeszłość zniknęła.

Tylko dlatego, że przestała trzymać Cię kurczowo za rękę.
™️
🤙🏻

18/09/2026

Szept Ucha
o cioci „Dobra Rada”

W każdej rodzinie chyba jest taka „Ciocia Dobra Rada.”

Pojawia się dokładnie wtedy,
kiedy człowiek najmniej ma ochotę jej słuchać.

„A nie mówiłam?”
„Zobaczysz, jeszcze wspomnisz moje słowa.”
„Na Twoim miejscu zrobiłabym inaczej.”

Kiedy jesteśmy młodzi,
potrafimy przewrócić oczami już po pierwszym zdaniu.

Bo przecież my wiemy lepiej!!!

I może to i dobrze.

Bo własnego życia nie da się przeżyć słuchając cudzych rad.

Ale przychodzi taki moment,
czasem po trzydziestce, czasem po pięćdziesiątce,
kiedy nagle przypominamy sobie zdanie Cioci sprzed lat.

I wtedy słyszymy je zupełnie inaczej.

Nie dlatego, że Ciocia miała zawsze rację.

Tylko dlatego, że my wreszcie mamy już swoje doświadczenie, żeby usłyszeć, co naprawdę chciała powiedzieć.

Bo rady międzypokoleniowe bywają różne.

Czasem przekazują lęk:

„Nie wychylaj się.”
„Matko, co ludzie powiedzą .”
„Nie ufaj nikomu.”
„Kobieta powinna…”

Ale czasem przekazują coś znacznie cenniejszego:

„Nie oddawaj całego siebie.”
„Patrz, komu ufasz.”
„Zawsze miej coś swojego.”
„Nie bywaj tam, gdzie Cię źle traktują.”
„ Nie pokazuj całej du…”

To też jest dziedzictwo.

Nie wszystko, co dostaliśmy od poprzednich pokoleń, trzeba wyrzucić.

Nie wszystko trzeba też nieść dalej.

Może dojrzałość polega właśnie na tym,
że zaczynamy rozpoznawać różnicę.

To jest jej nieuzdrowiony lęk lub żal.
To jest jego doświadczenie.
To jest ich historia.
A to… jest moje życie.

I wtedy Ciocia Dobra Rada przestaje być kimś,
kogo trzeba uciszyć, omijać wielkim łukiem albo bezkrytycznie słuchać.

Staje się głosem.
Jednym z wielu.

Możesz go wysłuchać.
Możesz się z nim nie zgodzić.
Możesz coś z niego wziąć dla siebie.

A resztę zostawić tam lub odesłać
skąd przyszło.

Bo może właśnie tak kończą się niektóre międzypokoleniowe programy.

Wcale nie przez walkę z tym,
co było. Nie przez opór za wszelką cenę i dumę z bycia lepszym.

Tylko przez świadome powiedzenie:

„Słyszę Cię.
Rozumiem, skąd to przyszło.
I teraz zobaczę, co z

17/09/2026

Szept ucha o tym, kto tu naprawdę nie unosi

Zastanawiam się czasem,
co dzieje się z człowiekiem,
który nie potrafi znieść cudzej słabości.

Ktoś mówi:

„Boję się.”
„To mnie rani.”
„Nie wiem, co mam o tym myśleć.”
„Potrzebuję Ci o tym powiedzieć.”

A zamiast ciekawości
pojawia się mur.

„Jesteś toksyczna.”
„Przelewasz na mnie swoje lęki.”
„Masz problem.”

I nagle osoba, która odważa się mówić , co czuje,
zaczyna zastanawiać się,
czy w ogóle miała prawo coś poczuć.

Może więc warto zatrzymać się na chwilę.

Czy człowiek, który boi się powiedzieć o swoich emocjach,
bo wie, że zostanie za nie wyśmiany, poniżony albo odrzucony,
naprawdę jest tym, który tworzy problem?

Czy może problemem staje się sytuacja,
w której nie wolno już być słabym przy bliskich osobach?

Nie każda emocja jest oskarżeniem.
Nie każdy lęk jest manipulacją.
Nie każda potrzeba rozmowy jest „wylewaniem” czegoś na drugiego człowieka.

Można powiedzieć:

„To jest mój lęk, moja obawa. Nie oczekuję, że coś za mnie zrobisz . Chcę tylko, żebyś wiedział, co się ze mną dzieje.”

I można też odpowiedzieć:

„Nie muszę tego naprawiać. Ale chcę Cię usłyszeć. Chcę wiedzieć jak Ty to widzisz?

To jest różnica.

Bo może czasem nie pytamy:

„Dlaczego ona jest taka słaba, wrażliwa? Robi z siebie ofiarę .”

Tylko:

„Dlaczego tak bardzo nie potrafię tego unieść?”

Bo cudza niedoskonałość
może dotknąć miejsca,
którego sami w sobie nie akceptujemy.

I wtedy łatwiej nazwać kogoś toksycznym,
niż zobaczyć własny opór.

A najtrudniejsze pytanie brzmi:

Czy naprawdę chronię siebie przed cudzym lękiem,
czy chronię siebie przed tym,
że cudzy lęk pokazuje mi coś, czego nie chcę zobaczyć w sobie?

Bo odwrócić kota ogonem jest łatwo.

Trudniej zostać.

Posłuchać.

I nie upokorzyć człowieka
tylko dlatego, że przyszedł do nas
z czymś, czego sam jeszcze nie umie unieść.
™️

15/09/2026

Szept ucha
o smutku bycia niewidzianą

Jest taki smutek, o którym rzadko się mówi.

Nie wtedy, kiedy ktoś Cię odrzuca.

Tylko wtedy, kiedy jesteś obok…

i jakby Cię nie było.

Robisz. Pamiętasz. Pomagasz.Słuchasz. Przytulasz.

Jesteś.

A jednak nikt nie pyta:

„Hej, a jak Ty się masz dzisiaj?”

Można być potrzebną i jednocześnie niewidzianą.

Można być tą, która zawsze daje radę, więc wszyscy przestają zauważać, że czasami też chciałaby się o coś oprzeć.

Można przez lata przyzwyczaić innych do swojej mocy.

A potem któregoś dnia poczuć … żal.

Nie o to, że nikt nie kocha.

Tylko o to, że nikt już nie patrzy.

I może najbardziej boli nie to, że inni Cię nie widzą.

Tylko to, że Ty sama nauczyłaś się znikać. Wycofywać, rezygnować.

Ciszej mówić. Mniej potrzebować.

Nie przeszkadzać. Nie prosić.

Nie robić zamieszania.

A przecież jesteś.

Ze swoim zmęczeniem.

Z pragnieniami.

Ze złością. Z czułością.

Z tym wszystkim, czego przez lata nie było komu zobaczyć.

Więc jeśli dziś jest Ci smutno, że nikt Cię nie widzi…

usiądź na chwilę przy sobie i powiedz:

„Ja Cię widzę.”

I może od tego zacznie się powrót.

Nie do innych.

Do siebie.

™️ 🦻🏼

01/09/2026

Szept ucha o bólu, który spina, wykręca, zatrzymuje…

Są takie chwile,
kiedy wszystko, co było proste, pewne, beztroskie,
nagle przestaje takie być. Zatrzymuje Cię w bezruchu, bezsilności, wściekłości.

Świat się wali.

A Ty tylko patrzysz
i nie możesz nic zrobić.

Tyle zdarzeń chciałbyś cofnąć.
Tyle słów powiedzieć inaczej.
Tylu bliskich ludzi ochronić.

I…zostaje żal.

To ciężkie poczucie,
że może można było zrobić więcej. Inaczej…

Czasem wtedy człowiek
chce po prostu zniknąć na chwilę.

Nie czuć.
Nie pamiętać.
Nie myśleć.
Zapaść się pod ziemię.

Może dlatego czasem alko***l,
bywa tak kuszący. Taki łatwodostępny i przenoszący do nibylandii.

Wcale nie dlatego, że jesteś słaby.

Tylko dlatego,
że jesteś po prostu człowiekiem.

I nawet mężczyzna,
który przez całe życie dawał radę, parł do przodu,
zaciskał zęby, zdobywał góry i sięgał gwiazd,
dotyka czasem tego momentu,
kiedy już nie ma siły.

Nie wszystko dało się ocalić.

Nie wszystko było Twoje. Od Ciebie zależne.

A to, że bolało-
znaczy tylko tyle:

że Ci cholernie zależało.

Wiedz, że dzisiaj
nie musisz robić nic więcej.

Po prostu
bądź.

Człowiekiem.

Z tym całym swoim żalem,
z tym, czego nie zdążyłeś,
z tym, czego nie umiałeś,
I co zaprzepaściłeś,
Z tym, czego już nie zmienisz.
I z wolą walki o nowe.

Nie jesteś sam.
Dziś możesz wybrać inaczej.
Wziąć odpowiedzialność za swoje wybory. Żal, poczucie winy i bezsilność możesz zostawić w przeszłości.
Oddychaj.
To też minie.
Bądź teraz.

™️

Chcesz, aby Twój wpis (firma) był na górze listy w kategorii Gabinet Kosmetyczny w Włochy?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Strona internetowa

Adres


Słowicza 5
Włochy

Godziny otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 20:00
Wtorek 10:00 - 20:00
Środa 10:00 - 20:00
Czwartek 10:00 - 16:00
Piątek 10:00 - 20:00
Sobota 10:00 - 16:00

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Kanaloa - Nice To Touch You opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Subskrybuj

Powiadomimy Cię, gdy cokolwiek zdarzy się w Włochy.